Pomoc
Musisz uaktualnić Flash Playera
Musisz uaktualnić Flash Playera
GoSaleRTV i AGDSprzęt audio dla domu Pozostałe
Aukcja


 
GoSale
Wysokiej klasy kondycjoner PC-2 EVO marki GigaWatt (Numer 369426)

Dane
Cena Kup Teraz! 5 950.00 zł
Do końca Zakończona
13 września 2017 roku o godz.: 08:00:37
Dodaj do obserwowanych aukcji
Sprzedający www.audiotrendt.com.pl (0)
Zadaj pytanie sprzedającemu
Pokaż aukcje użytkownika
Lokalizacja Kraków
Uwagi Użytkownicy bez pełnej aktywacji konta nie mogą brać udziału w tej aukcji.
Koszt przesyłki pokrywa Kupujący

Transport
Płatność
Brak danych
Wpłata na konto bankowe (płatność z góry) Koszt: Brak danych

Dodatkowe informacje
1. Szybka i tania przesyłka.

2. Przesyłka standardowa.
( Przelew, Gotówka )

3. Odbiór osobisty w naszym salonie AUDIOtrendt Kraków al.Pokoju 82
tel/fax 126861015, kom 791063315 e-mail: fhrynex1@tlen.pl

4. Do towaru dołączamy paragon fiskalny, lub FV.

Bank Pekao S.A. Kraków: 84 1240 4605 1111 0000 5468 3156

Salon czynny:

od poniedziałku do piątku, do godz. 11.00 do 18.00
sobota od 10.00 do 14.00
niedziela nieczynny



Opis

Salon AUDIOtrendt Kraków al.Pokoju 82

 

tel. 791063315 tel. 509188477

 

tel./fax 012 6861015

 

 

F.H.RYNEX - Audiotrendt Kraków jest autoryzowanym dealerem produktów Giga Watt

 

PC-2 EVO marki GigaWatt to wysokiej klasy kondycjoner sieciowy będący efektem wprowadzenia nowych rozwiązań technologicznych. Jego konstrukcja i działanie zasadniczo różni się od koncepcji budowy dotychczasowych kondycjonerów GigaWatta. PC-2 EVO został zaprojektowany do zasilania i ochrony systemów audio-video klasy Hi-End.

W modułowej konstrukcji PC-2 EVO zrezygnowano z transformatorów separujących na rzecz rozbudowanej, wielostopniowej filtracji równoległej. Kondycjoner posiada trzy niezależne gałęzie filtrujące, oddzielne dla każdej pary gniazd. Autonomiczne filtry pasywne pozwalają na izolację od zakłóceń generowanych przez połączone ze sobą urządzenia wykorzystujące wspólną linię zasilającą. Dzięki takiemu rozwiązaniu dokładnie dostosowano sposób filtracji danej gałęzi do charakteru jej obciążenia, który jest odmienny dla różnych typów urządzeń - cyfrowych, analogowych, bądź odbiorników o dużym poborze prądu.

Kondycjoner PC-2 EVO zbudowany jest z elementów wysokiej jakości. Za tłumienie zakłóceń odpowiedzialne są m.in. metalizowane kondensatory poliestrowe o niskiej indukcyjności. Wszystkie podzespoły filtrów montowane są srebrnym lutowiem na masywnej płytce drukowanej ze ścieżkami o bardzo dużym przekroju. W PC-2 EVO zrezygnowano z elementów dławiących swobodny przepływ prądu do chronionych obwodów, takich jak bezpieczniki topikowe czy termiczne, które wywierają negatywny wpływ na brzmienie. Ochronę przed przepięciami i udarami zapewniają nowoczesne układy wielostopniowych zabezpieczeń złożone z iskierników plazmowych oraz warystorów nowej generacji. Poszczególne gałęzie filtrujące zasilane są z trzech masywnych szyn dystrybucyjnych, każda o przekroju 30mm2, wykonanych z polerowanych sztab litej miedzi o wysokiej czystości. Wysoka przewodność oraz potężny przekrój poprzeczny każdej z szyn zapewnia równomierny i stabilny rozkład mocy niezależnie od obciążenia poszczególnych gałęzi. Dla zapewnienia możliwie najwyższej odpowiedzi impulsowej kondycjoner został wyposażony w podwójny układ buforujący z ogniwami kompensacyjnymi. Układ ten niweluje różnice między mocą na wejściu i wyjściu kondycjonera pozwalając na niemal nieograniczone możliwości impulsowe. Wszystkie elementy wewnętrzne zamknięte są w nowym, bardzo sztywnym stalowo-aluminiowym chassis, które spoczywa na antywibracyjnych nóżkach.

Na tylnej ściance kondycjonera znajduje się sześć wysokiej jakości gniazd SCHUKO ze srebrzonymi stykami, podzielonych na trzy oddzielne sekcje: digital, analog i high current. Nowa konstrukcja PC-2 EVO przyczyniła się przede wszystkim do skuteczniejszego działania oferując jeszcze większą poprawę rozdzielczości i dynamiki brzmienia, a także do korzystnego zmniejszenia wagi samego urządzenia.

Płyta czołowa PC-2 EVO z anodowanego aluminium lotniczego dostępna jest w dwóch wariantach kolorystycznych - srebrnym i czarnym. Kondycjoner standardowo wyposażony jest w kabel LC-1 (MK2) o długości 1.5 m. W celu wykorzystania maksymalnego potencjału PC-2 EVO zalecane jest zastosowanie kabla LC-2 (MK2).

Wszystkie produkty marki GigaWatt objęte są polisą ochrony przyłączonego sprzętu, której wysokość ubezpieczenia wynosi 1 000 000 zł.

Podstawowe dane techniczne:
• zasilanie: 220-240 V / 50-60 Hz
• maksymalna moc: 3 680 W
• maksymalna obciążalność: 16 A
• pochłaniany udar prądowy: 20 000 A
• wymiary: 440 x 115 x 400 mm
• waga brutto: 16 kg


Fragment artykułu z High Fidelitu o Kondycjonerze PC-2 EVO

PC-2 EVO, o którym piszemy, rozpoczyna serię zupełnie nowych kondycjonerów, różniących się kompletnie od poprzednich produktów, jak chociażby od testowanego przez nas PC-4. Najważniejszą informacją jest to, że modułowa budowaPC-2 EVO pozbawiona jest transformatorów separujących, pełniących niegdyś rolę dodatkowych gałęzi, a opiera się o nowe kilkustopniowe niezależne filtry pasywne- indywidualne dla każdej z gałęzi(„digital”, „analog”, „high current”). Każda z nich zawiera filtr RLC. Za tłumienie zakłóceń odpowiedzialne są między innymi specjalistyczne kondensatory filtrujące o niskiej indukcyjności. Te metalizowane kondensatory poliestrowe wykonane są z folii, której dostawcą jest m.in. niemiecka firma BASF, co nie dziwi, bo kondensatory produkowane są w zakładach należących do Philipsa. Całość każdego z filtrów zmontowana srebrnym lutowiem na masywnej płytce drukowanej ze ścieżkami o bardzo dużym przekroju. Każdy z tych trzech autonomicznych filtrów zasilany jest z trzech masywnych szyn dystrybucyjnych o przekroju ponad 30 mm2 każda, wykonanych z grubych sztab z miedzi o wysokiej czystości. Szyny zasilające każdy z filtrów zapewniają równomierny i stabilny rozkład mocy, niezależnie od obciążenia poszczególnych gałęzi. Różnica budowy nowych kondycjonerów, w porównaniu do starszych wersji, jest o tyle znacząca, że mamy teraz do czynienia niejako z trzema niezależnymi urządzeniami filtrującymi zamkniętymi w jednej obudowie. Każda gałąź posiada inny filtr precyzyjnie dostrojony do charakteru obciążeń przez odbiorniki danej gałęzi. Każdy z filtrów danej gałęzi dostarcza prąd do jednej pary gniazd wyposażonych w srebrzone i demagnetyzowane styki. Pracę poszczególnych filtrów wspomaga podwójny układ buforujący z ogniwami kompensacyjnymi nowej generacji. Zwiększają one wydajność prądową kondycjonera przy obciążeniach nieliniowych (takich jak wzmacniacze mocy) oraz zapobiegają różnicom między mocą na wejściu i wyjściu. Kondycjoner pozbawiony jest tradycyjnych elementów zabezpieczających takich jak bezpieczniki topikowe czy termiczne wraz z wszystkimi negatywnymi cechami jakie są następstwem ich prostej budowy. Te powszechnie stosowane elementy poza niską ceną i oczywistymi właściwościami zabezpieczającymi posiadają jeden newralgiczny słaby punkt dyskwalifikujący je w audio - dławienie pełnej mocy dostarczanej do chronionego obwodu. Mankament ten jest konsekwencją bardzo małego przekroju poprzecznego tych elementów.
PC-2 EVO standardowo wyposażony jest w kabel sieciowy LC-1 mkII. Za dopłatą 900 zł może być wyposażony w nowy kabel LC-2 mkII.
Kondycjoner Gigawatta można traktować – tak wskazuje jego budowa oraz deklaracje producenta – jako rozbudowaną wersję listwy sieciowej PF-2. Tak się składa, że z tej ostatniej korzystam już chyba od trzech lat i znam ją na wylot. Nie jest może najlepszą listwą na świecie, ale jest bardzo równa, przewidywalna i niedroga. I jest bardzo solidnie zbudowana. Dla mnie to bardzo ważne wyróżniki. Dlatego też interesowało mnie przede wszystkim to, co też lepszego wraz z PC-2 EVO dostajemy. Ponieważ do listwy mam wpięte wszystkie swoje urządzenia, przepinałem między nią i kondycjonerem cały system, a nie poszczególne jego elementy. Pierwsze próby przeprowadziłem, korzystając ze zwykłego kabla sieciowego, wpiętego do gniazdka ściennego, następnie z kablem Gigawatta z wyposażenia i na końcu z droższym LC-2 MkII. Na końcu wypróbowałem oczywiście topowy LS-1.
Każdy, kto brał udział w próbach, odsłuchach związanymi z produktami służącymi do filtrowania napięcia sieciowego, czy to kablami sieciowymi, listwami, kondycjonerami itp. wie, że pierwsze wrażenia z nimi związane potrafią być mylne. Cała rzecz jest zresztą związana z czymś, co można by nazwać „krzywą uczenia”, edukowaniem samego siebie. Z procesem tym mamy do czynienia w każdej dziedzinie, także w audio (pod warunkiem, że chcemy się uczyć), z tym, że w przypadku odsłuchu produktów związanych z zasilaniem jest to proces długotrwały i od tego, czego się nauczymy zależny bezpośrednio i w 100 %. Chodzi mi o to, że o ile słuchając dwóch, powiedzmy, wzmacniaczy, z dużym prawdopodobieństwem można wskazać na ten lepszy, albo przynajmniej na ten, który nam się bardziej podoba. Z siecią jest inaczej – oj, jakże inaczej!
Zaczynając od kabli sieciowych, po zmianie standardowych, tzw. „komputerowych”, dodawanych standardowo do każdego urządzenia, na jakieś lepsze, z ekranowaniem, lepszymi przewodnikami itp. w pierwszej chwili po przepięciu na nie wydaje się, że dźwięk jest mniej dynamiczny i za ciemny. Wracając na kable komputerowe przywracamy dźwiękowi „blask”, nerw. Z doświadczenia wiem, że to fałsz, że w znaczącej większości to problem z nami, nie z kablem. Jest mianowicie tak, że słuchając urządzeń przez dłuższy czas przyzwyczajamy się do ich brzmienia. To ono wydaje się nam tym właściwym, wzorcowym. I nawet porównania z dźwiękiem na żywo tego nie zmieniają, ponieważ są to tak dwa różne od siebie światy, że przełożenie doświadczeń z jednego na drugi jest co najmniej problematyczne. A dochodzi do tego fakt, że dźwięk na żywo jest niezwykle dynamiczny i każde pogorszenie się „klarowności” odtwarzanego dźwięku jest odbierane jako krok w tył w stosunku do wydarzenia „live”. Często przesłania to inne elementy brzmienia.
Tak naprawdę jednak zmieniając kabel „czyścimy” dźwięk z natarczywości, z utwardzonego ataku, mylnie branego za dynamikę. Tak, tej nigdy w domu nie będziemy mieli takiej, jak na żywo, fizyka na to nie pozwala, dlatego należy dążyć do w miarę naturalnych proporcji inną ścieżką, nie przez rozjaśnienie.
Zmiana kabla jest przy tym zmianą strukturalną, głębszą, nie jest to tylko zmiana barwy. A przy kondycjonerze, dobrym kondycjonerze (filtrze), takim jak PC-2 EVO słychać to w dwójnasób. Po przejściu z (przecież bardzo solidnej, wypróbowanej w bojach) listwy PF-2 tej samej firmy od razu słychać kilka rzeczy, które składają się na kompletnie inną prezentację dźwięku.
Przede wszystkim ten tutaj staje się znacznie bardziej plastyczny. Związane to jest z innymi aspektami, o których zaraz powiem (to wszystko są naczynia połączone i wpływają na siebie nawzajem), ale jest od razu wyraźne i to ono nadaje całości wyraz. Dźwięk jest nieco cieplejszy i nieco bardziej miękki. Ale nie w sensie „ocieplenia” czy „zmiękczenia”, określeń przywoływanych w kontekście wad, najczęściej wzmacniaczy lampowych. Tutaj to zaleta, to zmiana na plus i to duża zmiana. Efekt ten słychać przy każdym rodzaju muzyki i choć w jego wyniku znane nam nagrania ukazują nieco inne oblicze, różnie się to manifestuje, to wiadomo, że mamy do czynienia ze zmianą absolutnie pozytywną, z ruchem w dobrym kierunku: plastycznie i bardziej miękko.
Jak mówię, nie jest to jednak zmiękczenie. Z PC-2 EVO słychać w muzyce więcej muzyki, lepiej rozumiałem intencje (oczywiście tak mi się tylko wydaje…) artysty, realizatora. Znacznie lepiej są bowiem od siebie odróżniane poszczególne dźwięki. Może się to wydać paradoksalne, ale takie nie jest: „wyraźniej” wiąże się w audio najczęściej z „jaśniej”. Tutaj jest dokładnie na odwrót – jest wyraźniej, bo jest „nie tak jasno”, bo twardy atak dźwięku jest czymś innym niż „młotkiem”. Z kondycjonerem Gigawatta dźwięk nabrał życia, ale nie przez wyeksponowanie wysokich tonów, czy podkręcenie dynamiki (właśnie rozjaśnieniem), a przez znacznie lepsze niż z PF-2 wypełnienie dźwięków, przez bardziej naturalną barwę. I tak, nagle, dostajemy bardziej naturalny dźwięk, który na pierwszy rzut oka – proszę pamiętać o „krzywej uczenia”! – wydaje się iść w inną stronę niż nam się wydawało, tj. zamiast coraz lepiej „prześwietlać” nagrania, zamiast coraz głębiej wchodzić między dźwięki, porzuca ten projekt i idzie pod prąd.
Proszę się nie bać, że owo „cieplej”, o którym mówię, łączy się z ciepłem systemu – nie o to chodzi! Gdyby to była prawda nieco ciepławe brzmienie wzmacniacza Tenor Audio 175S, z którego korzystam (proszę przeczytać jego test, będzie wiadomo, o czym mówię) zostałoby dodatkowo podkreślone i miałbym bardziej zmulony dźwięk. To samo byłoby ze wzmacniaczem Audiomatusa AS250, który w tym samym czasie testowałem. A nie było. Bo to nie jest „rozgrzewanie”, a krok w kierunku naturalnego dźwięku, który nie jest ani jasny, ani twardy, ani „rozdzielczy” w tym sensie, w jakim się tym słowem posługuję. Jest, jak by to powiedzieć, naturalny po prostu. Wszystko w nim składa się w jedną całość bez potrzeby analizowania poszczególnych elementów.
Bardzo interesująco kształtuje się w tym kontekście barwa. Wstęp do tej części już został uczyniony, bo wiadomo, że to nieco „cieplejszy” dźwięk niż z PF-2. Z perspektywy innych kondycjonerów wiadomo, że dźwięk Gigawatta jest po prostu naturalniejszy. Pod tym względem lepszy nawet – to herezja i to nie do końca uzasadniona, ale niech tam, dobrze oddaje to, co chcę powiedzieć – niż dźwięk topowego kondycjonera PC-4, który kiedyś testowałem (teraz dostępna będzie jego nowa wersja).
Wydaje się, że góra jest ciemniejsza i jest jej nieco mniej. To nieprawda. Ale takie ma się wrażenie, kiedy słuchamy nagrań opartych przede wszystkim na wokalu, jak Snow Borne Sorrow Nine Horses (grupa Davida Sylviana), Clap Hands, Here Comes Charie! Elli Fitzgerald, czy nawet Tonight Savage’a. Wokale są bowiem czystsze, nie mają wyraźnych sybilantów, tj. podkreślonych syknięć, a nawet cyknięć. Ich dźwięk, w zrównoważonym systemie (a takim, jak mi się wydaje, dysponuję) jest niesamowicie wciągający, namiętny nawet. Jest tak dlatego, że PC-2 EVO powoduje uwypuklenie kształtów na scenie, wszystko staje się z nim bardziej namacalne, plastyczne. Ale manifestuje się to przede wszystkim zniknięciem podbarwień góry. Ale nie jest to jej wycofanie. To kolejny element, który z punktu widzenia klasycznego opisu produktu może się wydać paradoksalny, a który po wsłuchaniu się w to, co robi kondycjoner Gigawatta staje się jasny i zrozumiały. Blachy na płycie Fitzgerald, a także elektronika z płyty Savage’a – to samo tyczy się zresztą elektroniki z płyty Too Madity – były bowiem lepiej rozświetlone, bogatsze, miały coś w rodzaju „poduszki” wokół centralnego uderzenia, coś co powodowało, że łączyło się ono z otoczeniem, że było częścią większej całości. Z czymś takim mamy do czynienia z prawdziwym hi-endem, z urządzeniami, które przechodzą na zupełnie nowy poziom postrzegania przekazu. Niby jest cieplej, a jest wyraźniej; niby jest ciemniej, a blachy są lepiej rozświetlone. To samo jest zresztą z dołem pasma. Bas jest głębszy i lepiej różnicowany. Niby nie jest go więcej, ale jest wyraźniej „obecny” w nagraniu.
Dźwięk mojego systemu był przy tym wyraźnie bardziej namacalny, podawany nieco bliżej miejsca odsłuchowego, a przy tym scena była wyraźnie głębsza. Efekt był taki, że miało się wrażenie głośniejszego grania systemu. Zmierzyłem to i miernik SPL wykazał dokładnie to samo, za każdym razem. Nie o to więc chodzi. Intensywność dźwięku z kondycjonerem powoduje jednak, że odczuwamy przyrost natężenia, przyrost ilości dźwięku, że tak powiem.
I to jest chyba główna różnica między PF-2 i PC-2 EVO. Jeśli państwo pamiętają, przy teście listwy pisałem, że największą jej zaletą, przynajmniej dla mnie, jest to, że znika z systemu, że niewiele w jego brzmieniu zmienia. I to prawda, wciąż to podtrzymuję. PC-2 EVO robi jednak coś więcej – zmienia dźwięk, ale robi to umiejętnie, w dobrym kierunku. W porównaniu z nim kondycjoner Thor Nordosta wydał mi się po prostu jaskrawy, zaś Shunyata Hydra Model-8, którą niegdyś testowałem i którą kupił jeden z moich przyjaciół, (dostępna jest jej nowa wersja v2) nieco za ciemna. Sprawdzi się też w systemach, w których np. kondycjonery Accuphase’a nieco limitują dynamikę. EVO wydaje się znakomicie zrównoważony i choć wyraźnie kształtuje dźwięk, to robi to dobrze.


Kable sieciowe LC-2 mkII i LC-1 mkII
Jak pisze producent, nowe przewody sieciowe diametralnie różnią się od ich wcześniejszych wersji budową. I znowu pan Szuber :
„Zanim wprowadziliśmy do oferty nowe kable, ponad rok temu trafiły one najpierw do kilkudziesięciu beta-testerów, posiadających w swoich systemach produkty GigaWatta, w tym również stare wersje obu kabli. Obydwa nowe kable zostały entuzjastycznie przyjęte i tak naprawdę mogły wejść do oferty jako zupełnie nowe pozycje z nowym oznaczeniem. Z uwagi jednak na pochlebne opinie o wcześniejszych wersjach postanowiliśmy pozostawić dotychczasowe oznaczenia z dopiskiem Mark II. Nowe kable znajdują się oczywiście na wyposażeniu (standardowym lub za dopłatą) naszych produktów.”
Kondycjoner PC-2 EVO można kupić albo z podstawowym kablem sieciowym LC-1 MkII, albo z jego bardziej „wypasioną” wersją LC-2 MkII. Różnica między nimi, przy zakupie z kondycjonerem, wynosi 900 zł (kupowany osobno kosztuje 1450 zł). Chciałem więc sprawdzić, jaką zmianę otrzymamy, zastępując tańszy z nich droższym. Najpierw jednak posłuchałem, czym ten pierwszy różni się w brzmieniu od zwykłego kabla „komputerowego”. I tutaj rzecz, która też co jakiś czas powraca. W drogich systemach, gdzie wszystko ma swoje miejsce, zamiana zwykłego kabla na nieco lepszy nie zawsze jest krokiem do przodu. U mnie nie była. Z LC-1 MkII dźwięk zrobił się cieplejszy, góra był łagodniejsza, a dół, w szczególności na przełomie ze średnicą był bardziej mięsisty i po prostu mocniejszy. Dźwięk wydawał się jednak nieco mniej rozdzielczy i nie tak dynamiczny (i nie chodziło o złudzenie, jakie miałem przez chwilę zmieniając PF-2 na PC-2 EVO). Wszystko było trochę za bardzo „ucywilizowane”, pod krawatem, jeśli tak można powiedzieć. W przypadku niedrogich kabli sieciowych nie sprawdza się bowiem zasada „jeden za jeden”, tj. nie dowiemy się o nim zbyt wiele, zamieniając nasz własny, drogi kabel sieciowy odniesienia na kabel tego typu. Tutaj musimy posłuchać go w innym kontekście, w systemie odpowiadającym mu zakresem cenowym. Ja przetestowałem to z dwoma kompletami CD + wzmacniacz – z Music Hallem 25.2 a + cd oraz ISEM Ergo 3 + Xtasis. I z nimi przejście ze zwykłego kabla na LC-1 MkII miało sens. Dźwięk się uspokoił, ale było to lepsze niż przedtem. Nieco słabsza góra pomogła wydobyć lepszą plastykę i poprawiło też klarowność dźwięku w zakresach średnio i niskotonowym.
Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę cenę kondycjonera i systemy, z którymi zapewne będzie pracował, potraktowałbym projekt „LC-2 MkII” jako obowiązkowy. Dopiero on daje bowiem coś, co uzasadnia stosowanie czegoś innego niż zwykły kabel sieciowy. Dźwięk jest z nim znacznie bardziej plastyczny i głębszy. Tak, pogłębienie dźwięku uderza zaraz po włączeniu LC-2 MkII do sieci. Źródła pozorne są z nim wyraźnie większe, zajmują więcej miejsca między głośnikami, niezależnie od tego, czy to nagranie mono czy stereo. To dobrze. Nie jest to jeszcze tak zdyscyplinowany dźwięk, jak z droższymi kablami, chociażby 7N-PC6300 Acrolinka, ale jest to ruch w dobrą stronę.
Podsumowując: LC-1 MkII to bardzo fajny, niedrogi kabel. W startowych systemach sprawdzi się bardzo dobrze, bo usunie z dźwięku nerwowość, nieco go przyciemni, uplastyczni. LC-2 MkII jest jednak dużo lepszym kablem i z tym kondycjonerem to on powinien być obowiązkowy i stanowić punkt wyjścia. Ale nie dojścia, bo jest przecież jeszcze topowy kabel LS-1.






91 wyświetleń

Moje GoSale   Rejestracja   Aktywacja konta  
Polecamy: Wszystko o Fretkach - O nas - Czcionka: duża średnia mała

GoSale! Wersja BETA - ZGŁOŚ PROBLEM!

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu





| Katalog Stron-webweb.pl | Linksor | Katalog Stron | Katalog Dobrych Stron | Katalog stron | www.webtree.pl | Aukcje internetowe | e-katalogi.biz | Katalog Stron | CarsRental|
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
  • cheap jordans for sale
  • cheap nhl jerseys
  • cheap jerseys wholesale
  • wholesale jerseys
  • wholesale nfl jerseys china
  • jordans shoes